Dumny Bądźżeś

Dumny Bądźżeś - Irena Dousková Trudno mi sobie wyobrazić, że można zapamiętać (?) tyle szczegółów, tyle odcieni dziecięcych interpretacji znaczeń "dorosłych" pojęć i słów, które nie są jeszcze dla dziecka całkiem ustalone, docierają się dopiero z czasem. Może autorka pisała pamiętnik? A może dzieci przypominają jej własne dzieciństwo? W każdym razie na pewno warto z Ireną Douskovą do tego dziecinnego oglądu świata wracać, nawet jeśli nasze dzieciństwo przypadało na nieciekawe społecznie i politycznie czasy. Ciekaw jestem, czy ze wzrastania w dzisiejszej dobie dałoby się wydobyć tyle komizmu? Poprzez dziecięce opowiadanie przebija zarazem sporo niewinnego antykomunizmu, który brzmi może nieco naiwnie i nieświadomie, ale nie może być przecież inaczej, skoro bohaterka, inteligentna Helenka, z której perspektywy wszystkie historie są opowiadane, liczy sobie w powieści 8 lat. Z pewnością autorka opierała się na własnych wspomnieniach, mimo że się od tego wielokrotnie odżegnywała - podobnie jak jej bohaterka, sama dorastała w małym mieście (Příbram), jej rodzice pracowali w miejscowym teatrze (Divadlo A.Dvořáka) a tata wyjechał do Izraela, nim go zdążyła poznać. Powieściowe miasto nazywa się Niczin (Ničín), a takiego miasta w Czechach nie ma (być nazwa została wzięta ze słowa ničít - niszczyć?), ale już Święty Wierch (Svatá hora) z pięknym barokowym klasztorem, na który chodzi Helenka z dziadkiem, istnieje naprawdę, tyle że koło Příbramu. Z dużym zainteresowaniem śledziłem literackie i w ogóle kulturalne tropy, jakie w powieści w sposób nieco zawoalowany (to ta dziecięca, nierozumiejąca do końca dorosłego świata perspektywa) pozostawia Dousková. To nowe i nieznane zwłaszcza dla czytelnika z zewnątrz, no bo kto w Polsce zna autorów, piosenki, śpiewaków, którzy w Czechosłowacji funkcjonowali w drugim obiegu? A więc w latach 70ych inteligencka opozycja słuchała takich pieśniarzy jak Jiří Suchý (dziennikarz, dramaturg i założyciel 3 dobrych praskich teatrów) czy Marta Kubišová (piosenkarka, której od 1970 roku zakazano nagrywania i wykonywania zawodu), a przed Świętami Czeskiej mszy Bożonarodzeniowej (Missa solemnis Festis Nativitatis Jana Jakuba Ryby tzw. Rybovka z 1796 roku - dziś znów coraz bardziej popularna). Dzieci śpiewały ludowe piosenki (czeskie tytuły: "Okoř" i chyba "A to je ten pokrok") a dodatkowo już sama Helenka kochała Miluškę Voborníkovą, która śpiewała zachodnie popowe covery, wyglądała jak hipiska i była jednoznacznie najpiękniejszą czeską piosenkarką początku lat 70ych. Jest zresztą jedną z zaledwie kilku osób, które otrzymały Złotego słowika - nagrodę dla piosenkarzy, którą poza tym prawie zawsze dostawał tylko Karel Gott. Myślałem, że tytułowy bohater (Dumny Bądźżeś - Hrdý Buďžes), którego z wiersza na zasadzie mymłona ("złóż swą głowę na mym łonie") sprokurowała Helenka, będzie jakimś socrealistycznym gniotem, skoro się to recytowało na akademiach w CSRS, i rzeczywiście - jego autor, Stanislav Kostka Neumann, był jeszcze przedwojennym komunistą, ale nie tylko, bo także zwolennikiem przybyszewszczyzny i anarchizmu, założycielem wpływowej grupy literackiej oraz w latach 20ych współtwórcą KSČ (Komunistycznej Partii Czechosłowacji). Na jego obronę można zapisać, że w 1929 roku z tej partii został wyrzucony... Sam wiersz, zwłaszcza pierwsza zwrotka, wcale na pierwszy rzut oka z komunizmem się nie kojarzy, powiedziałbym nawet, że biorąc pod uwagę zakłamaną socjalistyczną nowomowę, można by go wręcz interpretować przeciwko systemowi: "I dumny bądź, żeś wytrwał, żeś nie splamił ust ani piersi fałszywą mową...", ale w następnych zwrotkach już jest typowo: A hrdý buď, žes vytrval, žes neposkvrnil ústa ani hruď falešnou řečí. Takový byl můj lid s kosou a kladivem. Na jitřní čekal svit, čekal a věřil. Úrodu novou sklidí sám, sám se svými. Jděte mu z cesty. Staví chrám bratrské doby. Jedynym wierszem, jaki poznajemy w całości (nie liczę cytowanych w powieści utworów "toaletowych", które, mam wrażenie, w języku czeskim jednak wypadają dowcipniej niż w tłumaczeniu) jest utwór "Máje" Josefa Václava Sládka (notabene nie rozumiem, dlaczego w pisowni czeskich nazwisk czy nazw miejscowych nie zachowuje się w książce czeskich znaków diakrytycznych?), redaktora, dziennikarza i prekursora poezji dziecięcej w języku czeskim. Jest jeszcze aluzja do wiersza Antonina Sovy - "Kdo vám tak zcuchal tmavé vlasy?" (Ještě jednou se vrátíme) - o zbyt późnym powrocie ukochanej i kolejna, prawdopodobnie do któregoś z Psalmów (Mój bracie skończyłeś orkę...). W powieści znajdziemy jeszcze inny wiersz, który jest kontrapunktem dla tego tytułowego - to pierwszy wiersz samej autorki pt. "Prosię", który autorka ułożyła, co sama przyznała w wywiadzie, mając zaledwie 5 lat: Za našimi, za vraty, vysedává prase. Hele ho, už zase (tłumaczenie z książki: Za naszymi, za wrotami wysiaduje prosię. Patrzcie je! Jak dobrze ma się).