O kobietach...

O kobietach... - Irena Dousková, Halina Pawlowská, Ivan Klíma, Michal Viewegh, Daniela Fischerová, Věra Nosková, Eva Hauserová Tematyczny zbiór opowiadań zawsze traci w ogólnej ocenie - jedne utwory nas przekonują, inne nie, a każdy potem otrzymuje nieadekwatną średnią. Ocenia się więc w ten sposób w zasadzie pomysł wydawcy. Mnie on nie przekonuje - to tak, jakby siąść do obiadu i zamiast zharmonizowanego dania skubnąć pulardy, popić maślanką, uszczknąć homara z... kartoflami po wiejsku a całość zapić piwem. Bezalkoholowym. Poszczególne rzeczy może są i smakowite, ale całość i dla żołądka, i dla podniebienia to raczej despekt, niż przysługa... Dodatkowo wypracowana, twarda okładka z obwolutą do tak małego wydania powoduje u mnie skojarzenie z książkami do hotelu - quod libet na nudne popołudnie - dla wszystkich, więc dla nikogo. Ma wyglądać reprezentacyjnie, żeby odpowiadać standardowi hotelu, ale niewiele ze sobą niesie. Mimo, że zestaw autorów dobry i w dobrych tłumaczeniach. Viewegh (Rozwiązłość) prowadzi o krok dalej wątek tolerancji zdrady w małżeństwie, obecny w filmach Zelenki (Opowieści o zwyczajnym szaleństwie) i Hřebejka (Niedźwiadek), Pawlowská (O krok od miłości) - o bezowocnym poszukiwaniu miłości na prowincji (o dziwo brak tu mężczyzn, nie, jak na polskiej wsi - kobiet), Šabach (Królestwo za story) rozumie, że są sytuacje w alkowie, dla których warto się dać okraść, Pekárková (Szpilka na krokodyla) jest cudownie kobieca w rozwiązywaniu miłosnych dylematów powodowanych kobiecą zazdrością, Hauserová (Z dziennika samobójczyni) uczy, jak z godnością umierać społecznie w korporacji, Fischerova (Jednooka, jednoręka i ja) tworzy życiową opowieść niczym rodem z baśni braci Grimm (to jedno z niewielu opowiadań, którego atmosfera zostaje nam na dłużej), Dousková (Po raz trzeci tego dnia) w psychologicznym mini-horrorze łączy urlop w Prowansji ze śmiercią, Nosková (Fałszywy Miczurin) o samospełniającej się prognozie - jak chorobliwa podejrzliwość kobiety powoduje, że naprawdę chce się ją oszukać, Klíma zaś (Tanie łóżko) o tym, o czym Hłasko u nas 50 lat temu - że młodzi mają z kim, mają czym, ale nie mają gdzie... I że służba zdrowia wszędzie jest jednak taka sama. Kiedy przyjrzeć się tej różnorodności apetyt rośnie, ale mieszanie smaków - nie dla mnie.