Signum temporis: samotność

Opowieści o zwyczajnym szaleństwie. Antologia najnowszej dramaturgii czeskiej - praca zbiorowa

Bardzo różnorodny tom dramatów, jakich się na polskich scenach nie spotyka. David Drábek w "Pływaniu synchronicznym" z satyryczną swadą pokazuje pełną surrealizmu niepewność kilku przyjaciół wobec oszalałego świata, w którym wszystko jest funkcją kariery, więc jedyną ucieczką od rzeczywistości pozostaje dla nich sport, dość niemęski zresztą - pływanie synchroniczne lub... ucieczka do stanu natury. Mizantropia fantastycznej wizji postępuje dalej w dowcipnym "Szwedzkim stole", w którym bohaterami jak najbardziej ludzkiego dramatu są przekąski w krótkim tête-à-tête na talerzu pomiędzy zaserwowaniem a pożarciem przez ludzi. Pavel Kohout zaprezentowany został dramatem "Bolero Artura", o którym na LC już pisałem przy okazji zbioru jego tekstów "Sześć utworów scenicznych" (niestety nie da się umieścić linku do strony LC w opinii...). Samuel Königgrätz (René Levínský) w "A ja wciąż żyję z wieszakiem, czapką i lizakiem" roztacza pozornie sielski obrazek z życia kolejarzy, w którym wszyscy znają się jak łyse konie i czuję się zobowiązani do pocieszania żon właśnie zmarłych kolegów. Przy czym najwyraźniej żony nie czują w tym nic niestosownego, że wykupiony urlop małżeński w Grecji będą spędzać z kimś innym. W oparciu o tenże tekst powstał w 2006 roku film Pavla Göbla. I dramat, i film poprzez osadzenie akcji na małym, prowincjonalnym dworcu, atmosferę, brak wyraźnej akcji, ewidentny sentyment do kolei i jej znajomość przywołują "Pociągi pod specjalnym nadzorem" Hrabala, choć przedstawione czasy są całkiem inne. Lenka Lagronová w "Miriam" maluje cmentarny, acz pełen czarnego humoru obrazek, w którym kościelne pieśni brzmią i są rozumiane przez dwie młode, ale samotne, opuszczone i niekochane dziewczyny jak piosenki gothic, bo kod chrześcijańskiej wizji zbawienia po prostu jest im nieznany. Zastanawiające, że realizacja tego dramatu kilka lat z powodzeniem była grana w jednym z najlepszych praskich teatrów, 'Na zábradlí". Alice Nellis w "Powodziach" brawurowo rekonstruuje nieco podobne (lecz już w małżeństwie) poczucie niekochania i rozmijania się w związkach, spowodowane po części dzieciństwem w trującym związku małżeńskim rodziców, a wszystko w dekoracjach powodzi w Pradze z 2007 roku. Tom zamyka Petr Zelenka z dwoma dramatami: znanymi już z filmu "Opowieściami o zwyczajnym szaleństwie" oraz sztuką pt. "Teremin" - ukazującą wybrane epizody z życia Lwa Termina, tragicznej postaci szpiega na usługach Kremla a zarazem wynalazcy wielu urządzeń elektrycznych, m.in. "tereminvoxu" (słychać go m.in. w kryminałach Hitschkocka) - prototypu elektrycznych instrumentów muzycznych, takich jak późniejszy moog czy organy Hammonda. W obu tekstach autor analizuje ludzką oziębłość, obojętność i niezdolność do miłości.