Telewizja - tego zazdroszczą nam minione epoki

Drewniana Twierdza - Andrzej Pilipiuk

Akcja w trzecim tomie cyklu nabiera rumieńców, wychodzi z zapyziałej wioseczki, gdzie niewiele się dzieje, zyskuje (niemal dosłownie) wiatr w żagle, co dobrze robi powieści. Nawet wtręty dwudziestowiecznej mentalności i moralności chyba przez to już mniej rażą, choć wciąż jeszcze mnie śmieszy, iż po kilku miesiącach intensywnego życia w 17-wiecznym "realu" najbardziej bohaterom brakuje komputera, książek z biblioteki, muzyki w słuchawkach i... telewizji. Czyli najbardziej w życiu człowiek potrzebuje prefabrykowanej rozrywki. No cóż...
Pojawia się też wreszcie na dłużej nieco rubaszny, ale poczciwy, Kozak Maksym Omeljanowicz - chyba najsympatyczniejsza z postaci, zapowiadana dotąd na samym końcu poprzednich części tego cyklu listami do atamana.
Trochę jednak zaskakuje, że nauczyciel ze stażem odruchowo zaczyna nienawidzić Niemców, gdy tylko poczuje zapach Cyklonu B, mimo, iż używają go...Chińczycy. Coś jakby odruch Pawłowa? Opowiadania przodków o przeszłości najwyraźniej mają większy wpływ na stereotypy, niż jesteśmy w stanie przypuścić...