Zwierzęta też ludzie

Znamy się tylko z widzenia - Zdenek Vesolovsky

Książka wieloletniego (1959-1988) dyrektora praskiego ogrodu zoologicznego, który pisząc o etologii różnych gatunków zwierząt opierał się na badaniach najlepszych badaczy w tej dziedzinie, jak m.in. Lorenz (był jego uczniem) czy Eibl-Eibesfeldt, ale również na własnej praktyce i obserwacjach. Większość licznych zdjęć jest autorstwa Veselovskiego z jego podróży do innych ogrodów zoologicznych (także na Zachodzie) jak i z takich miejsc, jak park Krügera w Afryce czy z Indii.
Autor podzielił książkę na części dla omówienia najważniejszych instynktownych zachowań, jakie występują u wszystkich gatunków, skupiając się jednak na najlepiej przebadanych ptakach i ssakach, niekiedy zaś tylko uzupełniając informacje o gady. Chodzi o instynkty związane ze zdobywaniem pożywienia, znajdowania partnera do rozrodu, wychowania potomstwa oraz instynkt agresji, ważny także dla pozostałych zachowań popędowych, wraz z omówieniem z jej hamulców, i instynkt zachowania życia. Nie została pominięta powszechna wśród młodych zwierząt chęć do zabawy, u niektórych gatunków jak koty, papugi czy delfinowate występująca i w późniejszym wieku. Veselovský próbuje sprostować niektóre błędne stereotypy dotyczące zwierząt, np. fałszywość powiedzenia "homo homini lupus", ponieważ wilki są jednym z najbardziej rodzinnych gatunków zwierząt, nie obawia się też wyciągać daleko idących porównań zachowań zwierzęcych do zachowań człowieka, gdyż jako zoolog traktuje człowieka w tych samych kategoriach. Zresztą jego zdaniem jedynym znaczącym wyróżnikiem ludzi ze świata zwierząt, elementem jaki człowiekowi pozwolił wysforować się w rozwoju dzięki opanowaniu sposobu akumulowania doświadczenia pokoleń, jest mowa. Mowa, a nie rozum. Ponieważ zwierzęta też mają swój rozum i gdyby tylko miały do dyspozycji kategorie językowe, też być może potrafiłyby formułować zdania i liczyć nie tylko do siedmiu. Autor w książce przemyca niekiedy pewne zawoalowane treści polityczne, gdy zauważa z przekąsem, iż gdyby ludzie rządzili się rozumem, elity społeczeństw wiedziałyby, że najlepszą ochroną przed agresją jest przyjazne współżycie, a nie żadne "żelazne kurtyny", co zwłaszcza w okresie tzw. normalizacji w CSRS, gdy książka powstawała, można było pewnie odczytać jako zawoalowaną krytykę stosunków panujących także w socjalizmie.
Dowiadujemy się z lektury wielu ciekawych faktów dotyczących zwierzęcego
postrzegania (np. że ptaki nie są w stanie odróżnić swego od cudzego jaja, ale każde pisklę ma dla nich cechy indywidualne albo że wielkie jajo zawsze wydaje się ptakowi bardziej atrakcyjne, niż własne) i czym uwarunkowane są ich zachowania. Bardzo interesujące wydało mi się, że dla ptaków (ale ma to także znaczenie u ssaków) najważniejsze są pierwsze godziny po wykluciu, ponieważ wtedy młodym wpaja się w sposób instynktowny obraz i głos tego, co/kto jest jego matką. I tak jeśli eksperymentatorzy podstawiali wykluwającym się kaczętom kaczora jako matkę, traktowany był on potem jako matka i zarazem wzorzec samicy, wskutek czego młodym kaczorkom był wpajany wzorzec męski jako żeński. Potem już do końca życia próbowały tokować tylko z innymi kaczorami, siłą rzeczy nie uzyskując nigdy potomstwa... Znalazłem tu też potwierdzenie własnych obserwacji, że zwierzęta domowe mają tę samą niezdrową tendencję do tracenia kontaktu se swą naturą w ludzkiej cywilizacji i do zapadania wskutek tego na choroby cywilizacyjne, jak ludzie - jeszcze jeden dowód naszego bliskiego pokrewieństwa.

Ogółem znajdziemy w książce wiele ciekawych spostrzeżeń dotyczących źródeł i schematów ich zachowania, pozwalających inaczej spojrzeć i na człowieka. Nie bez podstaw mówi się zresztą, iż najbardziej uczłowiecza nas dobry kontakt właśnie ze zwierzętami, nie z ludźmi: pozwalają nam wrócić do źródeł naszej natury.