Łowcy

Łowcy - Miroslav Žamboch Już raz pisałem, że nie jestem specjalnym entuzjastą fantastyki, ale po wielu przeczytanych książkach tego autora stwierdzam, że może pisać o czymkolwiek, a i tak potrafi mnie do tego przekonać...Nie bez znaczenia jest, że mimo gatunku, jaki w pisarstwie uprawia, stara się zawsze stać obiema nogami na ziemi. W czym to się przejawia? Po pierwsze zawsze solidnie bada warunki w których poprowadzi akcję - w tym przypadku jaki przed 100 mln lat panował na Ziemi klimat, jakie żyły zwierzęta, referuje też teorie fizyczne, które mogłyby uprawdopodobnić podróż w czasie itp. No chyba że bardzo dobrze się maskuje, bo jeszcze faktografii nie sprawdzałem, ale... na pewno to jeszcze zrobię. W każdym razie część "naukowa" jest u niego bardzo inspirująca - zachęca do własnych poszukiwań i dowiadywania się na już własną rękę więcej i więcej. Po drugie - stara się w przyjęte warunki i okoliczności, w których prowadzi akcję, wpisać postaci, które zawsze mają jasne, realne, choć niekiedy wręcz przyziemne motywacje. Ale w takim świecie żyjemy. Mimo zmieniających się epok, kostiumów, rozczula mnie u tego autora dbałość o to, ile co kosztuje i dlaczego ktoś robi to, lub coś innego. Jego główni bohaterowie, bez względu na okoliczności, są rozpoznawalni - to polegający wyłącznie na rozumie i swoim ciele pragmatycy. Ale w pewnych sprawach, jak: szacunek i sympatia dla słabszych, rewerencja wobec kobiet (i słabość do nich), uznanie dla prawości, umiejętności i charakteru jednostki w opozycji do tego co grupowe, masowe, szacunek dla starego, tradycyjnego rzemiosła i mistrzostwa w jakimś fachu, dla książek i zabytków przeszłości - jest tak rozkosznie staromodny... Dla mnie - tylko w pozytywnym sensie tego słowa.