W misji idealnej czystości

W misji idealnej czystości - Michal Hvorecký Siedem opowiadań fantastycznych młodego, w 1998 roku debiutującego tą książką 22 letniego słowackiego autora, utrzymanych w stylistyce postmodernizmu. Hvorecký ma niewiarygodny talent wczuwania się w sposób myślenia współczesnego młodego pokolenia, świetnie oddaje jego język, obyczaje, zainteresowania, a w pewnym momencie przekraczamy niewidzialną granicę i jesteśmy już poza dzisiejszą rzeczywistością - jego wyobraźnia tylko nieco jeszcze rozwija aktualne tendencje zmian stosunków społecznych, stawia zaledwie jeden krok w przyszłość, i nagle jesteśmy w świecie, w którym strach żyć. W dodatku autor jest oczytany i dobrze się czuje w nowoczesności - począwszy od teorii mediów po relatywizm wartości. Jego historie to przekonujące antyutopijne wizje, przewrotne, niekiedy nawet perwersyjne, jak tytułowe opowiadanie "W misji idealnej czystości", w którym nastoletni skejter z rozbitej rodziny, wychowywany przez zajmującego się innymi rzeczami ojca-przedsiębiorcę, nie mając z ojcem głębszego kontaktu ani nie widząc w nim wzorca, nie potrafi docenić ani wartości rodziny, ani związku z kobietą, ani niezrozumiałych dla niego ideałów społecznych. Liczy się tylko: deska i ja. Popełniając makabryczną zbrodnię salwuje się inteligentnie i cynicznie ucieczką do przodu - zamiast się bronić, na prawo i lewo rzuca oskarżenia o najgorsze przestępstwa i perwersje na stróżów i funkcjonariuszy porządku publicznego...i trafia. Świat jest już tak skorumpowany, że dowolne świństwo jest prawdą. Zamiast doczekać się potępienia staje się natychmiast sławny - dziennikarze podchwytują jego rewelacje, jest gwiazdą. Znamy ten mechanizm - taki sam, jak w przypadku Charlesa Mansona i jego akolitów na czele z Marilyn Manson. Ale to także przecież tygodniami utrzymujące się w TV i gazetach doniesienia o "matce Madzi" - świat, w którym mordercy stają się idolami, to już nie fantazja. To początek rozpadu wartości, diagnozuje autor nie popadając wcale w moralizowanie - zaczyn rewolucji, która zmiecie i dotychczasowe wartości, i stosunki społeczne. "Drapacz chmur" to wizja siły entropii i dzikiego rozwoju społeczeństwa a wraz z nim - dzikiej architektury. System nie będąc w stanie kontrolować wszystkiego odpuszcza - blokowiska same się zaczynają rozbudowywać, łączyć, stanowić nie dający się już podporządkować żywioł i świat sam dla siebie. "Śliski mięsożerny mutant..." to z kolei ciężki do czytania majstersztyk bibliologiczny, w którym pasożytnicza bohema, żyjąc w Berlinie i zajmując się wyłącznie czwartorzędną literaturą popularną, wykorzystuje luki socjalnego systemu. Autor wzbudził moją niekłamaną ciekawość, czy zaprezentowana tam przez niego erudycja odzwierciedla jego autentyczne hobby (komiksy i kiczowate powieści), czy też wszystkich autorów i tytuły wymyślił na potrzeby tego opowiadania. Wątek dotyczący rozproszonej bibliografii kiczowatej powieści popularnej, aczkolwiek kompletnie niestrawny dla profanów, jest moim zdaniem godny podziwu. Podobnie azylancką tematykę podejmuje opowiadanie "Dzieci pomyślnych adaptacji", w którym dzieci ulicy ze wschodniej Europy próbują zostać dobrymi obywatelami stolicy Niemiec, co jest z góry, systemowo skazane na niepowodzenie. Najbardziej klarowne wizje przyszłości, obok pierwszego opowiadania, Hvorecký zaprezentował w dwóch ostatnich. Oba to historie ze świata marketingu i reklamy. W "Pierwszym zwycięstwie supermarketów" technik sprzedaży i zarazem socjotechnik, wykorzystując do maksimum psychologiczne tricki sprzedaży, sam wpada w zastawioną przez siebie na klientów pułapkę. W "Berlinie" odwrotnie - nastoletnia modelka i potencjalna ofiara agencji mody przemienia się w myśliwego, a właśnie agenci stają się jej ofiarami. Historia o tym, jak owieczka zagryzła wilki. Choć naprawdę w tym świecie trudno wyrokować, kto jest kim - może tylko dzisiejsze owieczki wyglądają jak dawne wilki, a w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie...? Autor ma upodobanie do przewrotności, jego bohaterowie nie wiedzą, co to moralność, czuje się jednak, że uważnie obserwuje społeczeństwo. Chętnie przerysowuje sytuacje, ale czujemy, że nie odbiegają zanadto od realności świata, w którym to my stajemy się bohaterami powieści z nieliterackiego gatunku, znanego pod potoczną nazwą: życie.