Koniec punku w Helsinkach

Koniec punku w Helsinkach - Jaroslav Rudiš Książka to trochę dziwna - napisana przez Czecha, lecz w gruncie rzeczy o Niemcach - tych, którzy nie zostali "wypędzeni" i mogli zostać w Czechosłowacji, i równolegle o "enerdowcach", czyli ogółem o Niemcach w objęciach socjalizmu w NRD i w CSRS. W dodatku o tych nieprzystosowanych do tego systemu, młodych, zbuntowanych - o punkach, którzy znacznie silniej dostawali tam wtedy po uszach od "władzy" i społeczeństwa, niż w Polsce. Nie dziwota więc, że Polska lat 80-ych, z Trójką, amerykańskimi serialami (Kojak), kasetami magnetofonowymi na wolnym rynku i papierem toaletowym w sklepach (to chyba bardzo późne lata osiemdziesiąte...) jawi się w powieści jako oaza kulturalnego dobrobytu. Alternatywne knajpki w rodzaju powieściowych "Helsinek", w których każde krzesło było inne, były w dawnym NRD objawieniem dopiero początku lat 90-ych, ale prawda, że gdzieniegdzie do dziś podobne funkcjonują. I to nie tylko na wschodzie. Autor, bywający bodaj częściej w Berlinie niż w Czechach ma więc, podejrzewam, w tej kwestii iście niemiecką optykę. Nie udało mi się jednak zidentyfikować powieściowego miasta po zachodniej stronie granicy - wiele wskazuje na Żytawę, szczegóły jednak nie pasują. W Czechach jednoznacznie chodzi o śląski Jeseník (Jes). Rudiš pisząc o "wypędzonych" Niemcach od początku zajął pewną niszę, dotknął tematu tabu, który w dyskursie społecznym w Czechach jakoś był zamiatany pod dywan. To dobrze więc, że pisze. Nie można też odmówić pewnego wdzięku jego historiom.