Ostatnie rozdanie

Ostatnie rozdanie - Wiesław Myśliwski Zastrzegam się na samym początku, że niemożliwe jest poruszenie wszystkich istotnych odniesień tej książki w krótkim tekście. Myśliwski w filozoficzny sposób (tak właśnie: filozoficzny, ponieważ tylko filozofia stawia ontologiczne pytania i pyta o sens), acz bardzo przystępnie, bo w dialogach, zastanawia się, czym jest czas, życie, sztuka, ich przemijanie i ludzkie przemijanie, co to jest i komu potrzebne jest szczęście. Jednak niewątpliwie najważniejszym wątkiem jest tutaj miłość. A raczej niezdolność do miłości. Niezdolność, by własną i cudzą miłość przyjąć. Wskutek czego ukochana osoba ginie powolną śmiercią - z umierania nadziei - na oczach i z przyzwoleniem swego ukochanego. I nawet to, że widzi co się dzieje, nie jest w stanie uporządkować uczuć głównego bohatera. Jego niewiara we własne siły, we własny talent, w to, że ktoś naprawdę może go tak pokochać, a także przemożny lęk przed uczuciem, powodują zwątpienie i po drugiej stronie. Tłumaczy sobie, że to z obawy, by nie unieszczęśliwić ukochanej kobiety byciem z nią, tłumaczy to lękiem, że ta miłość mogła by się wtedy skończyć, jak wszystkie. I ten lęk każe mężczyźnie, który w sprawach materialnych odnosi same sukcesy, całe życie uciekać - przed sobą i przed miłością. I doprowadzić wreszcie do tego, czego się tak obawia, pocieszając się może tylko fałszywie, że w zasadzie czynnie nie przyłożył do tego ręki (?!), lecz spowodował to samo przecież przez brak działania, przez deprywację - zerwanie wszelkiej komunikacji z kochającą go kobietą, przyglądając się poprzez jej listy jej bólowi (może zresztą te listy są tworem jego wyobraźni? wyrzutem sumienia? zdławioną wrażliwością?). Zresztą, ów grzech zaniechania cechuje bohatera powieści w stosunku do wszystkich, którzy byli dla niego ważni, bliscy - matki, niektórych sąsiadów - mentorów czasu młodości i nauczycieli - i we wszystkich płaszczyznach życia, które mu były drogie: zwłaszcza w sferze twórczości, poznania przez sztukę i wyrażenia przez nią samego siebie. Zaniechanie tak ludzkie, tak powszechne. Z pewnością miejsce startu, doświadczenia życiowe, rozczarowania, ale przede wszystkim może brak męskiego wzorca - ojca, którego nie poznał, czynią z bohatera-narratora osobę bierną, rezygnującą z siebie. Przygląda się potem tylko ludziom, których spotyka w swym życiu, lecz sam nie daje nic z siebie, nie uczestniczy w ich życiu - z obawy przed uczuciem, przed samym sobą. Wszyscy bliscy, ukochani tylko na niego czekają, lecz on dla nich nigdy nie ma czasu, ponieważ rozmienia życie na pieniądze, czyli na drobne. Zakopał wszystkie talenty. Zanegował siebie, zaprzeczył sobie, przy pierwszej krytyce postanawiając się poddać. Bo wyrażać siebie można albo przez twórczość, albo przez miłość - a on obie te sfery w sobie zdusił. Być może to świadomy zabieg pisarza, że o miłości i twórczości, a obie sprawiają, że człowiek żyje i chce żyć - dowiadujemy się wraz z bohaterem najwięcej w nielicznych w powieści dialogach, a więc poprzez spotkania, rozmowę z drugim człowiekiem (matka, majster-rzeźbiarz, listy od Marii...). Uciekając od ludzi w siebie, bohater odcina się od tego doświadczenia, skazując się na niesprawdzalność i niepewność własnego ja. Myśliwski w dzisiejszej rzeczywistości dostrzega granicę pomiędzy epokami: tą ustępującą, w której istniało przywiązanie do miejsc i ludzi, i nastającą po niej, kiedy już nikt nie inwestuje w trwałe związki i mury. Wrażliwcy ze skrupułami w tych nowych czasach być może jeszcze przestraszą się, jak bohater, możliwości zranienia drugiej osoby, cynicy pomyślą już tylko o sobie. Jednak obie wymówki, by głębiej się z nikim nie wiązać, są, co zdaje się wynikać z powieści, siebie warte - obie prowadzą donikąd. W rezygnacji i bierności bohatera przegląda się też w pewien sposób historia, mentalność, etos polski ostatnich dziesiątek lat... Jednak lektura tej książki z pewnością nie będzie zmarnowanym czasem dla nikogo, a zwłaszcza dla człowieka zdolnego lub, ze względu na wiek, mogącego już spojrzeć z pewnym dystansem na swoje życie. Jej wielkim atutem jest również język.